Inne teksty

Ban od feminizmu za feminizm

Ban zarobiony został (wespół z dwudziestoma innymi feministkami, a nasze wypowiedzi usunięte, czyli full frontal censorship) od fan page’a Feminists United za klarowanie mu, że komercyjna surogacja prowadzi w kapitalizmie do eksploatowania oraz łamania praw kobiet biednych i niebiałych. A „wolny wybór”, którym szermuje się w podobnych dyskusjach działa w następujący sposób, że jest wolny właśnie wtedy, kiedy pozostaje wolny od wszelkich form nacisku tak samo, jak od wszelkich form gratyfikacji. Dlatego niekomercyjna surogancja nie musi być (i w większości miejsc nie jest) nielegalna, a komercyjna wręcz przeciwnie – i dobrze.

(Tak, ta zasada ma dokładnie takie samo zastosowanie w przypadku prostytucji. Która jest „wolnym wyborem” wtedy, kiedy jest wolontariatem. Wtedy nazywa się „konsensualny seks”. Wszystko inne to seksualna przemoc).

Czy możemy wreszcie umówić się, że żadna forma komercyjnego uprzedmiotowienia i utowarowienia ciał kobiet (ani niczyich) nie jest feminizmem? Szczególnie w schyłkowym, neoliberalnym kapitalizmie? Czy ta propaganda najpierw musi doprowadzić do restytucji instytucji niewolnicy domowej (tylko takiej, która sama podejmie decyzję o zostaniu nią, rzecz jasna!), aby opinia publiczna pojęła konsekwencje głoszonych tutaj dogmatów?

***

Tekst pierwotnie ukazał się na Facebooku 18 czerwca 2019 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *