Inne teksty

I po Manifie

No to zrobiłyśmy kolejną Śląską Manifę. W zacinającym deszczu i huraganowym wietrze, co nas oczywiście nie powstrzymało. Mam nawet wrażenie, że zgromadzone wczoraj tłumnie na Rynku w Kato osoby tym bardziej czuły się zmotywowane, by zostać z nami do końca. Dziękuję im za to!

Chcę też z tego miejsca podziękować osobom wchodzącym w skład nieformalnego komitetu organizacyjnego Śląskiej Manify oraz współpracującym co roku przy jej realizacji. Jest nas tam bardzo wiele i wielu z bardzo różnych środowisk i organizacji. Działanie tego komitetu w takiej szerokiej, demokratycznej i pluralistycznej (i mam wrażenie wciąż rozrastającej się!) formule uważam za jeden z największych sukcesów Śląskiej Manify. Oraz swój własny osobisty sukces. Rzecz na pozór tak prosta, jak współpraca wymaga, okazuje się, bardzo wielu aktywnych zabiegów, starań i zachodu, ze strony wielu osób — wszystkich współpracujących osób. Współpraca rzadko kiedy dzieje się lekko i łatwo, sama z siebie — kiedy chcemy współpracować z kimś więcej, niż tylko z własnymi dobrymi znajomymi. Trzeba jej bardzo, bardzo pomagać, by mogła zaistnieć. Tak więc komitet organizacyjny Śląskiej Manify spotyka się i działa od listopada do marca nie tylko dlatego, że trzeba aż tylu osób i spotkań do zrobienia jednej manifestacji (i jednego benefitu na nią), ale też dlatego, bo to po prostu ważne, by tę manifestację zrobić wspólnymi i różnorodnymi siłami. Manifa ma łączyć i feminizm ma łączyć.

Patriarchatu i seksizmu nie obala się w pojedynkę. Indywidualne próby obalania ich zawsze skończą się nieuchronnym backlashem, jakąś wańką-wstańką. Patriarchat nie skończy się, póki nie zabraknie osób, które wierzą, że powinien trwać. Więc im nas więcej i z możliwie wielu miejsc, działających i przekonujących — tym lepsze i szybsze efekty naszej pracy. Sam manifowy przemarsz — nieważne, czy w deszczu, czy w słońcu — jest tu tylko jednym, dorocznym, widocznym i przyjemnym (dla osób uczestniczących) objawem o wiele szerszego i potężniejszego zjawiska.

No i pamiętajmy: manify, demonstracje i pikiety to ważna część walki, ale nie cała walka. Zmiany dzieją się co dzień, przez cały czas, a najważniejsze zmiany dzieją się wciąż ponad głowami kobiet — w gremiach, gdzie ich najbardziej brakuje. I zadzieją się także w tym roku wyborczym, bo jesteśmy na ulicach i będziemy także na mównicach. Cytując hasło tegorocznej Śląskiej Manify: Siostry, idziemy po władzę! ✊

I nie obawiajcie się, tradycyjnie, partyjniactwa i politykierstwa. Nie obrzydzajcie działalności publicznej oraz politycznej kobietom ani sobie. Kobiety idą do władzy po władzę nad sobą. Inaczej jej nie zdobędą!

***

Tekst pierwotnie ukazał się na Facebooku 10 marca 2019 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *