Feminizm

Jak być feministą?

Polityczny poradnik dla zdezorientowanych

 

Oddaj przestrzeń, zamiast ją zabierać

Kiedy tylko masz okazję, powstrzymaj się od mówienia (publicznie czy prywatnie), by głos kobiet był lepiej słyszalny. Powstrzymaj się od skupiania na sobie uwagi otoczenia, w zamian skupiając swoją uwagę na kobiecie, której ktoś notorycznie przerywa wypowiedzi. Powstrzymaj się od siadania w autobusie na dwóch siedzeniach, kładzenia ramienia na krześle obok, rozkładania szeroko nóg w tramwaju – demonstracyjnie zabierając dla siebie więcej przestrzeni, niż potrzebujesz, uzurpujesz sobie prawo do wyższego społecznego statusu, niż większość kobiet będzie kiedykolwiek miała. Powstrzymaj się też od krzyczenia i rozmów prowadzonych nocą na ulicy podniesionym głosem – dla kogoś twoja beztroska może oznaczać poczucie zagrożenia. Powstrzymaj się od domagania się od kobiet ich uwagi, w internecie i poza nim.

Nie pouczaj

Nie przyjmuj założenia, ze wiesz lepiej albo nawet wystarczająco dobrze. W szczególności nie pouczaj w obszarach, w których większość kobiet wypowiada się na podstawie swojego doświadczenia, a ty sam – domysłów. Nie ma nic bardzie frustrującego i zniechęcającego, niż facet, który ogłasza się feministą, uprawiając jednocześnie mansplaining. Nie, twój pomysł na feminizm, występ w TV, manifestację, akcję społeczną czy ani cokolwiek innego nie jest lepszy i nie byłby skuteczniejszy. Będąc feministą pomagaj, nie próbuj przewodzić. Okaż zaufanie, że to, co i jak robią kobiety/feministki ma sens. Może go jeszcze, tego sensu, nie widzisz, bo przeszkadza ci w tym twój własny przywilej, więc:

Zweryfikuj swój przywilej

Nie zaprzeczaj, że masz w życiu lepiej, niż większość kobiet będzie kiedykolwiek miała. Nie wypieraj, że nie masz wielkich for od losu za samo bycie facetem – nawet, jeśli ich nie widzisz. Nawet, jeśli akurat rozpadł się twój związek, jesteś spłukany i masz streotypowo kobiece hobby, z którego szydzą znajomi. Przywilej i tak przez całe życie działa i będzie działał na twoją korzyść niezależnie od tego, czy chcesz tego, czy nie. Zaprzeczanie i negowanie tego faktu ma prawo denerwować osoby, które mają systemowo gorzej.

Słuchaj

Nie zawsze musisz mówić. Najłatwiej feministę poznać po tym, że słucha kobiet, traktuje ich wypowiedzi serio i wiążąco, często je cytuje. Czasem eksponuje wypowiedzi kobiet bardziej, niż własne. Nie odzywa się agresywnie ani kpiąco, nie wdaje się w samcze opryskliwe pyskówki ponad głowami kobiet. W szczególności w tematach kobiet dotyczących.

Popieraj kobiety

Tyle i aż tyle, byle konsekwentnie. Nie kwestionuj kompetencji kobiet, nie krytykuj i nie oceniaj wyglądu, nie zastanawiaj się (na głos ani w ogóle) z kim zostawiają dzieci przesiadując w pracy lub na politycznych zebraniach, nie mów gospodyniom domowym, że w pracy zawodowej miałyby szanse na rozwinięcie skrzydeł, a koleżanek w pracy nie pytaj co w czasie nadgodzin dzieje się z ich dziećmi. Daj kobietom prawo decydowania o sobie, w stereotypowy i niestereotypowy sposób, dla siebie zachowując wszystkie dobre rady i wszystkie oceny. Powstrzymaj się od porównywania i antagonizowania kobiet. Nie popieraj jednych kobiet kosztem innych. Nie mów: Jesteś super, taka silna, niezależna i pewna siebie, nie to co X, kompletna ofiara losu, która nie potrafi sobie poradzić w życiu bez mężczyzny.

Uważaj na to, co myślisz o sobie

Więc jesteś feministą – niewyobrażalnie cool, no nie? Większość znajomych facetów umie tylko rechotać z seksistowskich dowcipów, tymczasem ty dumnie i odważnie oznajmiasz światu: Jestem feministą! To dobrze, że jesteś. Nie staraj się jednak zbierać za to pochwał, oklasków i głasków – ani od feministek, ani innych kobiet. Żadna kobieta nie zbiera pochwał za to, że jest feministką więc zachowaj się solidarnie i raczej nastaw się na cięgi, niż czekaj uznania. Rób feminizm tak, by łamać opresyjne normy, a nie tylko powtarzać już przyjęte wzorce. Za łamanie opresyjnych norm rzadko kiedy zbiera się pochwały. Feminizm u mężczyzn, szczególnie ten dosyć zachowawczy i polegający na powtarzaniu już przyjętych wzorców, faktycznie częściej jest dostrzegany oraz nagradzany. Nie przekłada się to jednak na lepszą sytuację kobiet. Jeśli za swój feminizm ciągle zbierasz wyłącznie wyrazy uznania i jest ci z tym dobrze – przykro mi, robisz coś wyraźnie źle.

Więc jeszcze raz popieraj kobiety!

Na przykład za mało popierasz kobiety? Udzielasz się feministycznie głównie w środowiskach, które już gorąco wspierają równe prawa kobiet? Zabierasz głos tylko w mało kontrowersyjnych dyskusjach albo w najbardziej ogólnym rejestrze praw kobiet? Chętnie przemawiasz w sprawie feminizmu, jednak nie dbasz o to, by kobiety częściej miał szansę przemawiać same, wszędzie tam, gdzie wciąż jeszcze ich głosu brakuje? Nie domagasz się obecności kobiety w mediach? Nie przeszkadza ci konferencja naukowa, gdzie brak prelegentek? W miejscu pracy nie dziwi cię, że masz samych szefów, mających same asystentki? Przy każdej możliwej okazji przestrzeń, głos, zasługi oraz widzialność oddawaj kobietom i podkreślaj potrzebę, by się znalazły wszędzie tam, gdzie teraz ich nie ma. Podkreślaj, że nieobecność kobiet cię dziwi albo i oburza. Feminizm ma polegać na tym, że kobiety pojawią się wszędzie na równych zasadach, wolnych od uprzedzeń, a nie na tym, że ty zbierzesz oklaski za deklarowanie, że utożsamiasz się z jego ideą.

Nie przemilczaj postępowania innych mężczyzn

Nie przemilczaj seksistowskiego zachowania ani słów innych mężczyzn, bliskich i obcych, nawet jeśli uznasz, że chodzi o drobiazgi albo też o „żarty”. Nie przemilczaj też tych przypadków, kiedy sam przy okazji czujesz się zagrożony i boisz się reagować. Nie wstydź się szukać pomocy u innych osób, reagując na sytuacje nierównego albo przemocowego traktowania kobiet. Walka o równouprawnienie kobiet to także walka z przyzwoleniem na ich lekceważenie, wykpiwanie oraz zastraszanie. Nie pozostawiaj bez komentarza wypowiedzi i zachowań innych mężczyzn świadczących o tym, że z jakiegokolwiek powodu uważają się za lepszych od kobiet.

Nie udawaj feministy, kiedy nim nie jesteś

Kiedy mówisz mi, że twoja dziewczyna przestała cię podniecać, bo ostatnio utyła. Albo kiedy mówisz mi, że prostytucja jest spoko bo najczęściej to „wolny wybór” kobiet. Albo kiedy mówisz mi, że chciałbyś w Polsce zbić interes na „antygwałtowym” lakierze do paznokci, zmieniającym kolor w kontakcie z pigułką gwałtu. Albo kiedy szydzisz z jakieś dziewczyny na basenie, bo się nie depiluje. To nie, nie mów mi wtedy, że jesteś feministą. Bo feministom psujesz zdecydowanie w ten sposób opinię.

Pilnuj (swojego i innych) języka

Lwia część stereotypowego postrzegania płci tkwi w szczegółach, czyli w języku. Nie tylko unikaj stereotypowych, seksistowskich wyrażeń i zwrotów, ale i stosuj język, w którym kobiety są obecne. Nie bój się żeńskich form, końcówek i eksperymentów. Wszędzie i zawsze wskazane jest, byś używał w stosunku do siebie i innych mężczyzn żeńskich zaimków. Wszystkie_scy jesteśmy w języku na równych zasadach, więc skoro o kobietach powszechnie mówi się i zwraca się do nich w rodzaju męskim – śmiało utrwalaj praktykę mówienia o sobie i innych mężczyznach w rodzaju żeńskim. Nie pozwalaj, by zmieniło się to w kpinę. Zabieg ten pozwala obnażyć rzekomą „neutralność” męskocentrycznego języka i umożliwia mężczyznom odczucie językowej nieadekwatności na własnej skórze.

Wychowuj swoje dzieci w możliwie największej wolności od płciowych ról

Obciach nie istnieje, tylko patriarchat. Zawsze dawaj swoim dzieciom wybór i akceptuj go. Zachęcaj dzieci do przełamywania genderowych granic, niezależnie od ich płci. No i przede wszystkim – wychowuj te dzieci. Od samego początku. Od porodu. Od ciąży. Uznaj, że twój wkład w wychowanie dziecka ma być co najmniej równy, a nie tylko ma być koniecznym minimum – „uzupełnieniem” wkładu wychowawczego ze strony matki albo innych kobiet. Po rozwodzie domagaj się równej opieki, a nie weekendowej (lub co drugi weekend). I znów – nikt ci za to nie da orderu, choć ciepłych reakcji i pochwał pewnie trochę zbierzesz. Nie uważaj, że zasługujesz na specjalne pochwały robiąc po prostu to, co do ciebie należy. Bądź ojcem czynnie, a nie tylko z nazwy.

Uznaj raz na zawsze, że kobiety nie są ci nic winne

Nic. Ani za twój feminizm ani za nic w ogóle. Ani zainteresowania, ani podziwu, ani wdzięczności, ani feministycznej edukacji, ani uprzejmości, ani wyrozumiałości, ani opieki, ani grama swojego czasu, ani uwagi. Ani randek, ani rozmów, ani seksu. Nic. Jeśli masz wobec kobiet jakiekolwiek tego rodzaju oczekiwania – pozbądź się ich. Teraz.

Łam normy

Łam płciowe normy we własnym życiu, a nie tylko popieraj kobiety, gdy je łamią. Nie wstydź się być „niemęski” i nie rozliczaj z posiadanej (lub nieposiadanej) męskości innych mężczyzn. Mów otwarcie, co ci się podoba i co czujesz, nie bój się wyśmiania. Otwarcie popieraj tych, którzy mają odwagę wyłamywać się z męskości w kobiecość. Jak to trafnie ujęła Margaret Atwood: W patriarchacie mężczyźni boją się śmieszności, podczas gdy kobiety boją się, że zginą. Więc sam osobiście łam te cholerne genderowe normy, niech sczezną. To w sumie chyba najważniejsze, co możesz zrobić jako feminista.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *