Feminizm, Inne teksty

Korzyści z przemocy

Jak może część z Was już się zorientowała, najnowszym krzykiem mody na pogrążonej w marazmie i chaosie tzw. młodej lewicy jest dopierdalanie ofiarom przemocy (najczęściej mizoginicznej) za to, że przede wszystkim nimi są, obnoszą się z tym oraz że odnoszą na tym tle korzyści.

Postanowiłam więc pochylić się nieco nad tymi ostatnimi. Poniżej lista rozlicznych korzyści, jakie odnoszą osoby doświadczające przemocy, szczególnie w organizacjach.

* Korzyść posiadania mrocznego seksapilu, wynikającego z tabu, którym łaskawie obarczył cię sprawca.

* Korzyść niezadawania się z kretynami, bo stany lękowe szczęśliwie nie ułatwiają nawiązywania relacji.

* Korzyść z tego, że wszyscy mówią o tobie, a nie o sprawcy – jesteś sławniejsza!

* Korzyść uchodzenia za emocjonalnie rozchwianą, ale wystarczy że zrobisz coś niezgodnego ze stereotypem i już nie masz emocji! Tych trudnych też nie.

* Korzyść życia w demokracji – nawet jak sprawca przemocy gdzieś wciąż funkcjonuje albo kandyduje to masz wyjątkowy przywilej na niego nie głosować i nie lajkować jego postów na fejsie.

* Korzyść oglądania sprawcy przemocy w mediach i na wydarzeniach publicznych – na pewno nie zapomnisz, jak wygląda, gdybyś przypadkiem drugi raz miała zaliczyć wtopę i dać mu się skrzywdzić.

* Korzyść wynikająca z tego, że na pewno nikt nie weźmie żadnych twoich wypowiedzi na serio i wiążąco, więc absolutnie nie ma znaczenia co mówisz.

* Ale jak już mówisz, to korzyść z tego, że każde twoje słowo ma natychmiastową i bezwzględną moc rujnowania młodych obiecujących karier.

* Korzyść z tego, że jednak okazuje się nie zrujnowałaś żadnych karier – nie musisz czuć się winna!

* Korzyść szybkiej weryfikacji koleżanek i kolegów.

* Korzyść szybkiej weryfikacji agentek_ów patriarchatu.

* Korzyść, a nawet komfort wycofywania się z działalności organizacji, żebyś miała więcej czasu dla siebie na przepracowanie traumy.

O czymś zapomniałam? Dopiszcie łaskawie.

No i dla porządku: o sprawcach u szanownych koleżanek i kolegów ciągle jakoś cicho. Wiadomo, boys will be boys, na ch*j drążyć temat.

***

Tekst pierwotnie ukazał się na Facebooku 18 lutego 2019r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *