Inne teksty, Polityka

„Polska – wygodny dom dla wszystkich”

„Polska – wygodny dom dla wszystkich”

To hasło – hasło wyborcze KW Razem w wyborach samorządowych – miałam ostatnio przed oczami niezliczoną ilość razy. Zabawne, bo w tej kampanii dotyczy mnie ono szczególnie osobiście. Na skutek wypadku i niedawnej operacji wciąż jeszcze nie jestem całkiem sprawna, zwyczajne poruszanie się kosztuje mnie sporo wysiłku. I nagle okazuje się, że niezliczone schody prowadzące absolutnie wszędzie, niezliczone samochody zastawiające chodniki i przejścia, niezliczone wysokie i strome wejścia do przestarzałych tramwajów czy autobusów, wyjątkowo mało liczne miejsca odpoczynkowe w przestrzeni publicznej – to wszystko problemy, które bezpośrednio dotyczą także mnie. Nagle widzę wszystkie te osoby, które jak ja chodzą ostrożnie, wolno i z wysiłkiem, kręcą się bezradnie w podziemiach dworca PKP w Katowicach w poszukiwaniu dobrze ukrytych wind albo stają bezradnie pod wysokim i wąskim spiętrzeniem dwóch nieczynnych ciągów (niegdyś) ruchomych schodów. No więc nie da się ukryć, że Polska dla takich osób wcale nie jest wygodnym domem, że nawet się o to specjalnie nie stara.

To dom budowany wciąż z myślą przede wszystkim o sprawnych, młodych, bezdzietnych, zmotoryzowanych. Silnych i samowystarczalnych – i o ich wygodzie (co jest zrozumiałe zważywszy, że te akurat osoby jako nieliczne są w stanie zatroszczyć się o siebie same – wystarczy więc robić nic, bardzo mało albo byle jak). To prawda, społeczna świadomość się zmienia, wrażliwość na potrzeby słabszych rośnie, ale wciąż zbyt wolno i mam wrażenie, że wszędzie ale jednak najwolniej w kręgach, które są bezpośrednio decyzyjne w kwestii kształtowania jakości przestrzeni i naszego życia. Zmian na lepsze ciągle nie traktuje się jako priorytetu, ciągle odkłada się je na bezpieczne „potem”, zapewniając jednocześnie: „tak, tak, wiemy, że przydałoby się i tak się robi w cywilizowanych krajach”. „Przydałoby się” jest idealnie niezobowiązujące i nienaglące. Tymczasem, te konieczne zmiany to nie jest żaden pojedynczy gest do wykonania ani jedno konkretne zadanie publiczne do rozpoczęcia i dokończenia w określonym czasie – to zestaw priorytetów do wdrożenia od zaraz i nie zarzucania ich nigdy, priorytetów w myśleniu o tym, komu wśród nas jest niewygodnie i jak zrównoważyć potrzeby i wygodę różnych grup, w szczególności tych, które z różnych powodów nie są w stanie o swoją wygodę zadbać same.

W zeszłym tygodniu poświęciłam chwilę (z racji kontuzji dosłownie tylko chwilę) na porozmawianie z osobami w Katowicach o tym, czego im trzeba, żeby było wygodnie. Jeden Pan mówił o velostradzie i wykorzystaniu pod jej budowę torowisk kolejowych (tam, gdzie nie da się przywrócić kolei jako środka publicznego transportu, co też byłoby bardzo wygodne), inny o większej ilości zieleni i drzew, bo relaks wśród betonu bardziej jednak przytłacza, niż wygodnie relaksuje. Jednak najczęściej padającą odpowiedzią było: nie interesuje mnie to.

No więc póki nie interesuje nas, że innym jest niewygodnie – wszystkie i wszyscy będziemy narzekać, że w tym czy innym aspekcie bywa niewygodnie nam samym (czyjaś skorodowana rura na nieremontowanym strychu z czasem doprowadzi do zalania odpicowanych apartamentów poniżej). Czas różne potrzeby traktować równie serio, od domu wymagać, by był stabilny, porządny oraz wygodny od piwnicy po dach i dla wszystkich mieszkanek_ców po równo – niezależnie od tego, które zajmują w nim piętro, ile metrów kwadratowych (niekoniecznie na własność) i czy z garażem czy bez. Zróbmy sobie fajny dom dla wszystkich.

 

Tekst ukazał się pierwotnie w trakcie samorządowej kampanii wyborczej 2018 tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *