Polityka

Stryczek neoliberalny

W tych dniach wielką sensacją medialną jest reportaż opublikowany przez Onet o Jacku Stryczku, księdzu prowadzącym akcję charytatywną słynącą z tego, że zanim komuś pomoże to najpierw taką osobę obrazi i upokorzy na milion sposobów, weryfikując i arbitralnie rozstrzygając, kto na pomoc „zasługuje”, a kto nie. Reportaż obnaża Stryczka jako osobę pomiatającą swoimi pracownikami oraz (w szczególności) pracownicami, o narcystycznej, psychopatycznej, manipulatorskiej osobowości, o przemocowym stylu zarządzania oraz komunikacji z innymi, nie liczącą się z prawami pracowniczymi (kilkunastogodzinne dniówki jako norma) ani nawet nadszarpniętym ciężką pracą zdrowiem swoich podwładnych (zastępowanych wtedy innymi).

Jacek Stryczek na zarzuty odpowiada m.in. tak: „Przykro mi, kiedy ktoś ma porażkę w pracy, ale to nie ja określam, co jest porażką, ale brak realizacji ambitnych celów. JAK ZAWSZE, WSZYSTKO WERYFIKUJE WOLNY RYNEK.”

No właśnie. Mowa o księdzu słynącym z wypowiadania się o (biednych) ludziach w obraźliwy, przedmiotowy i megalomański sposób (megalomańska nazwa firmowanej przez niego inicjatywy społecznej to wisienka na torcie całej zawartej tu hipokryzji). Mowa o księdzu beztrosko i otwarcie interpretującym Ewangelię w duchu zasad wolnego rynku (zawsze na korzyść tych drugich) na łamach wszelkich możliwych polskich mediów, co niemal nigdy przez te media nie było dotąd kwestionowane, przez lata. O księdzu, po którego publicznych wypowiedziach jasno widać, że bardziej, niż „lubi ludzi” lubi kapitalizm i twardy zysk. Dzieje się tak od bardzo dawna, wszystko to dokładnie można było obejrzeć i usłyszeć w telewizji, poczytać o tym na łamach prasy. Jacek Stryczek nigdy nie krył się ze swoimi opiniami i systemem wartości, bo też te nigdy w najmniejszym stopniu nie były podważane przez opinię publiczną. I nagle ta sama opinia publiczna, za pośrednictwem wciąż tych samych mediów wyraża zdziwienie, szok i niedowierzanie: jak to możliwe, że ksiądz Jacek Stryczek nie szanuje ludzi?

Jedno z drugim większości osób wciąż nie łączy się w całość. (Nie)szlachetna paczka to jedno, a postępowanie księdza to drugie – czytam dziś w co drugim komentarzu. Otóż nie – to cały czas jest jeden i ten sam temat, bardzo spójny. Apoteoza wolnego rynku kosztem ludzi to jest coś, co Jacek Stryczek otwarcie głosi od lat, budując na tym z sukcesem karierę. Skąd zatem zdziwienie, że wciela w życie zasady, które głosi, skoro tak długo pozwolono mu wierzyć w ich słuszność?

Albo dalej dawajmy Stryczkom naszego kraju wolną rękę do głoszenia kocopołów wolnorynkowej religii i tym samym znęcania się nad innymi, albo skończmy ze stawianiem wolności rynku wyżej, niż wolności ludzi. Bo bieda, ekonomiczne wykluczenie to formy zniewolenia (prekaryzacja i „elastyczność zatrudnienia” też, jak najbardziej), o czym zwykle zupełnie nie myślimy, przyzwalając na nie. Za to chętnie nadstawiamy ucha, jak ktoś pokroju Jacka Stryczka powie, że czyjeś „lenistwo” albo „roszczeniowość” to świetne uzasadnienia dla przetrzymywania ludzi w niedoli i niewoli. Zróbmy sobie wreszcie, po trzech dekadach ciężkich, wyniszczających walk o przetrwanie normalne, przyjazne, pomagające w potrzebie państwo dla wszystkich, nie tylko dla dumnych, zdrowych, silnych, zaradnych i bogatych – to ostatnie jest bowiem kolektywnym szykowaniem sobie stryczka na wielu płaszczyznach, co ładnie pokazuje artykuł Onetu.

Nawiasem mówiąc, czytając ten tekst przypomniałam sobie, że dziennikarstwo potrafi być pięknym zawodem, kiedy jest wykonywane rzetelnie i sumiennie. Można o tym zapomnieć w codziennym zalewie bylejakości i tandety, produkowanej za darmo na stażach albo na śmieciówkach. Mam nadzieję, że Autor może liczyć na równie rzetelne wynagrodzenie i świadczenia w ramach umowy o pracę.

 

Przypisy dla kontekstu:

  1. Tutaj nie jestem księdzem. Jak się pracuje w Szlachetnej Paczce
  2. „»Wiosna« to intensywne doświadczenie”. Rozmowa z ks. Jackiem Stryczkiem
  3.  Pułapki szlachetnej paczki
  4.  Ksiądz, który wiosny nie czyni
  5.  #SzlachetnaPaczka czy #SzlachetnaSraczka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *